To, że uwielbia buty, również te o 20 rozmiarów za duże, jest równie pewne jak to, że po ściągnięciu wczoraj swoich zrobiła krok w "dorosłość". A było to rano… Zawiozłam ją do "przedszkolka", i co?? I po tym jak pomogłam jej zdjąć buty, Franka dała mi buziaka i poszła… bez płaczu… tak po prostu… codziennie wylewała małe jezioro łez, a tu nagle nic, sucho… Stałam tak jeszcze parę sekund, myśląc "co ona?? chyba się poryczę!!!"
Mittwoch, 23. Oktober 2013
Sonntag, 20. Oktober 2013
Banda przyjaciół
Każdego dnia, gotowa już do wyjścia na spacer Franka przypomina sobie, że przecież jeszcze trzeba zabrać ze sobą przyjaciół, najchętniej wszystkich… Jest ich czwórka i zawsze przynajmniej dwójka wypadnie z Frankinych rączek zanim ta dobiegnie do drzwi. Panuje zatem sprawiedliwość, przyjaciele czekają cierpliwie na swoją kolej, każdy z nich wie, że i on dostanie pić, jeść i bedzie mógł potowarzyszyć France podczas spaceru.
Wczoraj był z nią Bernd.
WebRep
currentVote
noRating
noWeight
Montag, 14. Oktober 2013
Twarzą w … dziób
Czyli ptaki na wyciągnięcie ręki, można je pogłaskać, nakarmić, bądź dać im sobie wejść na głowę. Za późno dowiedzieliśmy się o tym fantastycznym miejscu, bo z początkiem listopada park ptaków zapadnie w sen zimowy. Z niecierpliwością zatem czekamy na pierwszy marcowy promień słońca, by znów tam pojechać.
Montag, 7. Oktober 2013
Mało nas...
…bo dużo zmian. Tata Franki przyzwyczaja się do nowej pracy, mama Franki przyzwyczaja się na nowo do pracy starej, a Franka? Franka, aktualnie z bardzo dużym zadowoleniem, co szalenie cieszy wymienionych wyżej, uczęszcza do tak zwanego (w naszym slangu) domowego przedszkola i... ma tam pierwszego przyjaciela!! Chłopak nosi imię Jan i ma jakoś ponad dwa lata - spośród ośmiorga dzieci wybrała właśnie jego by był jej bratnią duszą… Przedpołudnia spędzają na wspólnej zabawie, a podczas spacerów i poobiedniej drzemki trzymają się za ręce:)
…w zeszły czwartek wybraliśmy się do zoo, takiego ze zwierzyną egzotyczną, baaardzo zły wybór, choć zwierzęta cudne, szczególnie ukochana przez Frankę, kilkutygodniowa, cytuję "hinka" (czyt. hienka), ale w czwartek padło na czwartek, kiedy to 23 lata temu doszło do zjednoczenia Niemiec i dzień ten jest dniem ustawowo wolnym od pracy. Tajemnicą nie jest i nie było , że nie tylko my wpadliśmy na pomysł, by dzień ten spędzić w taki a nie inny sposób. Z częścią "dzień ten z nami spędzających" mieliśmy zaszczyt stać przeszło 30 minut w kolejce do kasy…A Franka? Franka ponad wszystko ukochała bieganie, biega szybko i wolno, w lewo i w prawo, jej ulubionym kierunkiem biegu, jest kierunek przeciwny do tego, w którym podążają rodzice, biega pod górkę a szczególnie chętnie z górki, a za nią tata z aparatem a za nimi mama z wózkiem pełnym pieluch i prowiantu… Do tego przysiad co kilkanaście metrów, bo się sznurówkowa kokardka spod spodnia wydostała, a to jest złe, oj złeeeeeee… Starczyło nam sił na trzy godziny…
"Hinkę" w każdym razie jeszcze odwiedzimy, ale to dopiero jak przyjedzie babcia i będą dwie dodatkowe nogi do biegania…
Abonnieren
Posts (Atom)

















































