Przytula!!! Sama, dobrowolnie, podbiega i tuli ile się da:) Początkowo tylko rodzic płci żeńskiej miał zaszczyt być przytulanym, od kilku dni tulona jest też męska część rodziców. Cudowne uczucie!!! Aż chciałoby się wrzasnąć ze szczęścia przy każdym przytulasie, nie chcąc jednak przestraszyć Franki, szalejemy ze szczęścia w ciszy.
Montag, 29. Juli 2013
Sonntag, 14. Juli 2013
Polski-Franka Franka-Polski
Że niby milczenie jest złotem?? Phi… My uwielbiamy naszą gadułę!! Każde nowe słowo cieszy nas szalenie, a jest czego słuchać…
Zaczęło się niewinnie, kilka miesięcy temu od ciągłego "tata", potem swój słownik Franka wzbogaciła o "mama" - ta kilkakrotnie przechodziła swoje metamorfozy, kiedy to Franka nadmiernie zaczęła używać małego "k" i tak pewnego dnia zrobił się z mamy "mamak", a później nawet "makak". Teraz wszystko wróciło do normy, jestem "mamą" wolną od "k":)
Frankiny słownik posiada jednak więcej niż dwa słowa i tak:
- codziennie rano otwierając lodówkę, dobiega mnie zza ucha radosne "jaja"
- każdej potrzebie fizjologicznej starszych towarzyszy frankine "plum"
- gdy jeden ze starszych rzuca hasło "Idziemy na spacer!", Franka biegnie po buty z entuzjastycznym "tup-tup"
- na spacerze często odklejamy ją od samochodów, które tuli i poklepuje mówiąc przy tym czule "brummm-brummm", a zapytana o sygnał klaksonu, odpowiada "titt" z lekko francuskim akcentem
- wracając ze spaceru i tu ciekawostka - w zeszłym tygodniu trzykrotnie bez wózka - przed domem słyszymy długie "duuum" z nadzieją, że Franka nie będzie zbyt często czuła potrzeby "opowiadania" o swoim domu w gronie dzieciaczków, do którego wkrótce sama dołączy i tu odsyłam do słownika niemiecko-polskiego, patrz "dumm"
- widzisz szereg białych, okrągłych lamp, zwisających z sufitu pobliskiej kafejki? Mylisz się! To czysto i wyraźnie wypowiedziany "balon"
- wypaplany przez małe usta "Paul" to sygnał dla starszych, że czas na książkę o szopie praczu, noszącym powyższe imię
- do niedawna na pytanie "Franka, gdzie jest... ( szereg rzeczy, które przed chwilą jeszcze były i nagle ich nie ma)?", starsi dostawali w odpowiedzi "tam!", niestety nie towarzyszył tej wypowiedzi tak porządany przez starszych palec wskazujący, skierowany w miejsce, gdzie się szereg rzeczy zaginionych znajdował, bądź znajduje do dziś. Na dzień dzisiejszy "tam" i palec wskazujący zaczynają współpracować.
- Franka jest właścicielką pochylni, po której toczy się " kul-ka" i czterech "bam-bam" czyt. piłek, pojedyncze "bam" oznacza natomiast upadek czegoś bądź kogoś, ewentualnie rzut czymś, bądź kimś i tu na myśli mam "lala" czyli każdy twór z dwoma kończynami dolnymi i dwoma kończynami górnymi, wydawać by się mogło nieżyjący, a jednak Franka pić i jeść mu daje i zatula do utraty, niby to nie istniejącego, a jednak tchu.
- mówi "tak", mówi "nein"
- mówi "kupa" i "pupa" - co pozostawię bez komentarza
- mówi "tak", mówi "nein"
- mówi "kupa" i "pupa" - co pozostawię bez komentarza
I jeszcze krótko o naśladowaniu zwierzyny:
- zaczęło sie od psa, im większy, tym frankine "wau-wau" głośniejsze ( tak, Franka szczeka po niemiecku)
- zapytana o odgłos paszczą konia, rży "ha-ha-ha", nad "iii" przed "ha-ha" jeszcze pracujemy
-każda owca, czy biała, czy czarna, czy nawet ta niebieska, stojąca niedaleko naszego domu robi "be-be", koniecznie z jednym "e" po każdym "b"
-zapytana o rybkę porusza ustami, wcielając się w kaczke, mówi "ka-ka", udając kurę "ko-ko", na widok sowy krzyczy "hu-hu", potrafi syknąć jak wąż, ryczeć jak tygrys i kumkać jak żaba, a wigok gąski wywołuje u Franki "gę-gę", ze szczególnym akcentem na "ę" :)
WebRep
currentVote
noRating
noWeight
Abonnieren
Posts (Atom)


























