Że niby milczenie jest złotem?? Phi… My uwielbiamy naszą gadułę!! Każde nowe słowo cieszy nas szalenie, a jest czego słuchać…
Zaczęło się niewinnie, kilka miesięcy temu od ciągłego "tata", potem swój słownik Franka wzbogaciła o "mama" - ta kilkakrotnie przechodziła swoje metamorfozy, kiedy to Franka nadmiernie zaczęła używać małego "k" i tak pewnego dnia zrobił się z mamy "mamak", a później nawet "makak". Teraz wszystko wróciło do normy, jestem "mamą" wolną od "k":)
Frankiny słownik posiada jednak więcej niż dwa słowa i tak:
- codziennie rano otwierając lodówkę, dobiega mnie zza ucha radosne "jaja"
- każdej potrzebie fizjologicznej starszych towarzyszy frankine "plum"
- gdy jeden ze starszych rzuca hasło "Idziemy na spacer!", Franka biegnie po buty z entuzjastycznym "tup-tup"
- na spacerze często odklejamy ją od samochodów, które tuli i poklepuje mówiąc przy tym czule "brummm-brummm", a zapytana o sygnał klaksonu, odpowiada "titt" z lekko francuskim akcentem
- wracając ze spaceru i tu ciekawostka - w zeszłym tygodniu trzykrotnie bez wózka - przed domem słyszymy długie "duuum" z nadzieją, że Franka nie będzie zbyt często czuła potrzeby "opowiadania" o swoim domu w gronie dzieciaczków, do którego wkrótce sama dołączy i tu odsyłam do słownika niemiecko-polskiego, patrz "dumm"
- widzisz szereg białych, okrągłych lamp, zwisających z sufitu pobliskiej kafejki? Mylisz się! To czysto i wyraźnie wypowiedziany "balon"
- wypaplany przez małe usta "Paul" to sygnał dla starszych, że czas na książkę o szopie praczu, noszącym powyższe imię
- do niedawna na pytanie "Franka, gdzie jest... ( szereg rzeczy, które przed chwilą jeszcze były i nagle ich nie ma)?", starsi dostawali w odpowiedzi "tam!", niestety nie towarzyszył tej wypowiedzi tak porządany przez starszych palec wskazujący, skierowany w miejsce, gdzie się szereg rzeczy zaginionych znajdował, bądź znajduje do dziś. Na dzień dzisiejszy "tam" i palec wskazujący zaczynają współpracować.
- Franka jest właścicielką pochylni, po której toczy się " kul-ka" i czterech "bam-bam" czyt. piłek, pojedyncze "bam" oznacza natomiast upadek czegoś bądź kogoś, ewentualnie rzut czymś, bądź kimś i tu na myśli mam "lala" czyli każdy twór z dwoma kończynami dolnymi i dwoma kończynami górnymi, wydawać by się mogło nieżyjący, a jednak Franka pić i jeść mu daje i zatula do utraty, niby to nie istniejącego, a jednak tchu.
- mówi "tak", mówi "nein"
- mówi "kupa" i "pupa" - co pozostawię bez komentarza
- mówi "tak", mówi "nein"
- mówi "kupa" i "pupa" - co pozostawię bez komentarza
I jeszcze krótko o naśladowaniu zwierzyny:
- zaczęło sie od psa, im większy, tym frankine "wau-wau" głośniejsze ( tak, Franka szczeka po niemiecku)
- zapytana o odgłos paszczą konia, rży "ha-ha-ha", nad "iii" przed "ha-ha" jeszcze pracujemy
-każda owca, czy biała, czy czarna, czy nawet ta niebieska, stojąca niedaleko naszego domu robi "be-be", koniecznie z jednym "e" po każdym "b"
-zapytana o rybkę porusza ustami, wcielając się w kaczke, mówi "ka-ka", udając kurę "ko-ko", na widok sowy krzyczy "hu-hu", potrafi syknąć jak wąż, ryczeć jak tygrys i kumkać jak żaba, a wigok gąski wywołuje u Franki "gę-gę", ze szczególnym akcentem na "ę" :)












się Wam Córa rozgadała! Franka tak trzymaj!
AntwortenLöschenehh ta Franka...ja wiedziałam że to jest zdolna kobieta!!!
AntwortenLöschenChodzące zdjęcia rozkładają mnie na łopatki! I jeszcze, co do słownika- gratuluję! :) Ae przede wszystkim Tobie gratuluję ogarnięcia, bo my rozróżniamy pojedyncze słówka, ale nijak nie umiałabym spisać ich wszystkich razem i o żadnym nie zapomnieć :)
AntwortenLöschenPięknie! Gadułka mała rośnie! :)
AntwortenLöschenŚwietna czapencja Frankowa! :)
Pozdraiamy mooocno :)
ZAzdroszczę bogatego słownictwa :) U nas idzie opornie. Ostatnio zamiast 'mama jest 'niania, aż Pani Starsza spotkana na spacerze pytała, czy jestem Jej opiekunką ;)
AntwortenLöschenFranka jest cudowna!! Zdjęcia też!!
Świetna jest :)
AntwortenLöschen